sobota, 24 listopada 2012

Rozdział 1



Bukiet czerwonych róż położyłam i rozejrzałam się dookoła. 
Wokół ani żywej duszy, tylko ja, ja sama. 
Czy nikogo nie obchodzi to co właśnie się zdarzyło?
Czy, aż tak bardzo zawiniła moja rodzina, że nikt nie raczył pojawić się
na pogrzebie mojej mamy? Nawet jej własny syn? Jeszcze raz przeczesałam 
wzrokiem teren, same nagrobki na których stały piękne kwiaty w wazonach a znicze
świeciły blaskiem. " O nich przynajmniej ktoś pamięta " - powiedziałam sama do siebie.
W myślach próbowałam odtworzyć sobie tą całą sytuacje ale serce mi na to nie pozwalało.
Ciągle nie mogłam pogodzić się z jej odejściem i z tym, że już nigdy mnie nie przytuli i nie 
powie " Kocham Cię córeczko ". Łza zakręciła się w oku i spłynęła po suchym policzku, 
spojrzałam na zegarek, widniała osiemnasta. Chwyciłam za torebkę, wstałam i powolnymi
krokami ruszyłam w stronę wyjścia od cmentarza. Z tego wszystkiego zapomniałam, że muszę
zrobić zakupy bo już nie mam na kogo liczyć. Po drodze wstąpiłam do Tesco, zakupiłam 
potrzebne produkty i ruszyłam prosto do domu. Kiedy znajdowałam się przy furtce, zobaczyłam
ruszające się postacie w oknach mojego domu. Drzwi były otwarte, na początku myślałam, że 
to policja ale kiedy ujrzałam panujący w salonie chaos domyśliłam się, że coś jest nie tak, a 
rzekomi funkcjonariusze zniknęli. Wahałam nad zadzwonieniem na policje ale co bym im
powiedziała? Moja matka umarła, brat zostawił i przed chwilą ktoś mi się włamał do domu?
Nie najlepsze wyjście z tej sytuacji, zwłaszcza, że nie ma kto się mną zając więc ośrodek
gwarantowany. Wstawiłam zakupy do kuchni, zaczęłam sprzątać salon i gabinet mojej mamy.
Narobili sporo bałaganu więc zajęło mi to około czterech godzin, szkód też było nie tak mało.
Wyrzuciłam śmieci, zjadłam kolacje i wzięłam się za dalsze porządki. Kiedy ogarniałam mamy
papiery moją uwagę przykuła dziwna koperta zaadresowana do mnie. Od...? Od mojej mamy?
Tak, od mojej mamy. Jej pismo poznam wszędzie ale po co pisałaby do mnie list?
Otworzyłam kopertę i zajrzałam do środka, wyjęłam kartkę wielkości A4 złożoną na kilka części.
" Kochana córeczko, jeśli to czytasz to znaczy, że mnie już nie ma. Na prawdę nie chciałam aby 
   to wszystko tak się potoczyło ale musisz o czymś wiedzieć . Planowałam powiedzieć Ci 
   to w dniu Twoich osiemnastych urodzin ale niestety nie ma mnie już z wami. W to co przeczytasz
   możesz nie uwierzyć ale prawdę musisz znać. Pamiętasz kiedy wszystko wychodziło Ci lepiej, kiedy 
   wygrywałaś każde zawody sportowe, kiedy otrzymywałaś same piątki i szóstki z języków obcych?
   Tak, było to powodem Twojej ciągłej nauki ale nie tylko.  Zawsze wszystko przychodziło Ci tak łatwo,
   cieszyłaś się ze swoich osiągnięć i nie chciałam tego psuć. Ale teraz kiedy już dojrzałaś i jesteś na to
   wszystko gotowa, mogę powiedzieć spokojnie, że nie jesteś zwykłym człowiekiem. Tak jesteś 
   nastolatką ale nie taką normalną. W Twoich żyłam płynie nie tylko krew moja ale i Twojego ojca.
   A ojciec? On również nie był człowiekiem, był wampirem. A Ty jesteś nim w jednej szesnatstej
   czyli dhampirem. A dokładniej swietoczą, zdarza to się co tysiąc narodzin, kiedy wampir współżyje 
   z kobietą, a ona zaś urodzi dziewczynkę. Wszystko dokładnie wytłumaczy Ci Philibs, przyjaciel Twojego 
   ojca. Wiem skarbie, że trudno Ci to wszystko przyjąć do wiadomości i pomyślisz, że zwariowałam.
   Ale jest jeszcze coś, nie jesteś już bezpieczna. Prawdopodobnie już teraz ściga Cię władca wampirów i 
   chcę zabić, dlatego musisz uciekać. Ukryj się w Londynie, tam Cię znajdzie Philibs i pomorze z tym 
   wszystkim uporać. Na prawdę kocham Cię córeczko, dasz radę i wierzę w Ciebie. Twoja mama X "
Chwilę jeszcze patrzyłam się na słowa mamy i schowałam list z powrotem do koperty. 
" Czy ona oszalała? " - zadałam sobie pytanie. Przecież to się nie mieści w głowie, najpierw umiera,
brat wyjeżdża, potem ktoś się włamuje do domu a teraz jeszcze dowiaduje się, że niby jestem
dhampirem i ściga mnie jakiś porąbany gość i próbuje zabić. Ale po co by miała mnie okłamywać, 
nawet kiedy umiera żarty się jej trzymają? Ale jeśli piszę prawdę to wszystko by się zgadzało. 
Od dziecka wszystko przychodziło mi z łatwością ale nigdy nie zastanawiałam się, że coś
 za tym stoi. Myślałam zawsze, że po prostu łatwo się uczę. Cały czas nie mogłam w to wszystko uwierzyć,
 a żeby się przekonać muszę tam pojechać, pojechać do Londynu.



   


4 komentarze:

  1. Noo, doczekałam się! I nie jestem rozczarowana ;)) Bardzo mnie zaciekawiły losy Angeliki i nie mogę się doczekać następnego skrawka jej życia ;D Pisz dalej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie się zaczyna ;)

    OdpowiedzUsuń